Satelitarna nawigacja karetek pogotowia w Poznaniu
Już za kilka tygodni ambulanse będą szybciej docierać do pacjenta. Ale bardzo możliwe, że przywiozą ratownika zamiast lekarza.
Jeszcze w tym roku karetki jeżdżące po naszym mieście i po całym powiecie zostaną wyposażone w GPS, czyli w system nawigacji satelitarnej.
Dzięki tym odbiornikom dyspozytor będzie widział - za pośrednictwem satelity - wszystkie 19 karetek wypadkowych i reanimacyjnych na wielkiej mapie wyświetlanej na ścianie dyspozytorni. Na tej podstawie bez trudu ustali nie tylko, na jakich ulicach są poszczególne ambulanse, ale w którym kierunku jadą, z jaką prędkością i czy mają włączoną syrenę.
Poznańskie pogotowie na system nawigacji satelitarnej dostało pieniądze z Ministerstwa Zdrowia. W sumie 50 tys. zł. Wyłoniona została już firma, która dostarczy i zamontuje sprzęt. Jak zapewnia Witold Draber, szef Rejonowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu, wszystkie karetki będą wyposażone w GPS już w grudniu.
Dzięki temu systemowi ambulanse szybciej dojadą do pacjentów, bo kierowcy nie będą musieli błądzić np. po osiedlach. Mapa dyspozytora ma być bowiem na tyle szczegółowa, że widać będzie nawet numery bloków i domów. - Jeśli więc kierowca będzie miał problem, dyspozytor skieruje go do celu najkrótszą drogą.
- Ostatnio jechaliśmy na wezwanie do chorego, który mieszkał w barakach przy ul. Bukowskiej, za schroniskiem dla zwierząt. Trudno było te mieszkania znaleźć, bo nikt z załogi nie wiedział, że tam są jakieś domy - opowiada Witold Draber, który jako lekarz jeździ w karetce reanimacyjnej. - Nawigacja pomoże też dyspozytorowi podjąć decyzję, którą karetkę wysłać do wypadku lub do chorego, bo na mapie będzie widział, jaki ambulans jest najbliżej miejsca zdarzenia.
Cyfrowy zapis tras pokonywanych przez karetki będzie archiwizowany. - I może służyć jako dowód w sądzie, jeśli zdarzy się nieszczęście. Przykład? Gdy rodzina pacjenta uzna, że zawiniło pogotowie, bo przyjechało za późno - dodaje dyr. Draber.
Nawigacja satelitarna umożliwia też podłączenie w karetkach monitorów, na których kierowca sam może śledzić, dokąd jedzie. Tej opcji poznańskie karetki mieć jednak nie będą. Dlaczego? - Bo kierowca pędzący z prędkością ponad 100 km/godz., nie może równocześnie patrzeć na monitor - uważa informatyk z pogotowia Adam Podkówka.
System GPS ułatwi pogotowiu dostosowanie się do wymogów Ustawy o ratownictwie, która wejdzie w życie od stycznia. Ustawa zakłada, że karetka w mieście powinna dojechać do pacjenta w ciągu 8 min od chwili zgłoszenia, a poza miastem - w 15 min.
Ustawa przewiduje też, że w niektórych sytuacjach dyspozytor może wysłać karetkę bez lekarza, tylko z ratownikiem. W Poznaniu są już dwa takie zespoły, a od stycznia będą kolejne. Być może nawet trzy. - W naszym wypadku to po prostu konieczność, bo brakuje specjalistów chętnych do pracy w pogotowiu - zaznacza dyr. Draber. Brakuje zwłaszcza lekarzy medycyny ratunkowej, którzy docelowo powinni jeździć w tzw. zespołach specjalistycznych. Nie ma nawet zbyt wielu chętnych, którzy chcieliby się w tym kierunku
kształcić.
| « poprzednia | następna » |
|---|







